Posts

setzen i czasowniki pokrewne

setzen znaczy sadzać, stawiać, kłaść, coś takiego. Chodzi o jakby takie umiejscawianie czegoś. Ale można dodać przedrostki.  aufsetzen - nakładać (np. czapkę) To słowo mówi nam jakby, co znaczy. Można to sobie wyobrazić, że jakby nakładasz (aufsetzen) czapkę i masz ją na głowie ( auf dem Kopf). Przy czym nie zawsze przedrostki niemieckie będą odpowiadać polskim, więc proszę nie traktować tego jak ogólną zasadę. Bo stąd łatwo o kalki językowe z polskiego, które nie będą prawdziwe. Tym niemniej jeśli w jakichś sytuacjach logika niemiecka podobna jest do polskiej, to można o tym wspomnieć.  aufgesetzt - może być to imiesłów od aufsetzen, ale może też znaczyć "fałszywy", co też ma logikę. Tak jakby ktoś nałożył maskę. ansetzen - ustawić, w takim znaczeniu, że przygotować do czegoś, naszykować sobie. Też logiczne, bo jakby stawiasz to tak, żeby było przy  tobie ( an ) może to też znaczyć podłączać coś do czegoś (np. wtyczkę). albo może znaczyć "wyznaczać" termin.  ró...

jak się uczę języków inaczej?

 Co robię inaczej jeśli chodzi o naukę języków? Cóż, może nie całkowicie inaczej, bo wiele z tych rzeczy może być oczywistych dla kogoś, kto się uczy języków na serio (poligloci się na przykład podobnie uczą), jednak mam wrażenie, że wiele osób podchodzi w inny, bardziej szkolny (i mniej efektywny sposób). Otóż ja z kolei: - stawiam na dużo kontaktu z żywym językiem . Słucham, czytam, i to w miarę możliwości prawdziwych rzeczy (a już poziom A2/B1 pozwala na korzystanie z materiałów autentycznych), dzięki temu przyzwyczajam się do naturalnego języka i nabywam intuicji językowej. Również ćwiczę mówienie (nawet do siebie) i pisanie (nawet do szuflady), ponieważ tak właśnie ćwiczy się umiejętności językowe. - akceptuję to, że robię błędy . Myślę, że nauczyciele przez swoje krytykanctwo wyzwalają w ludziach kompleksy. Tymczasem jeśli jestem początkujący w danym języku, to oczywiste, że będę robić błędy. I część błedów można poprawić, jednak też niekoniecznie wszystkie. Nadmierne poprawi...

poziomy literkowe

Moja subiektywna interpretacja poziomów literkowych (A1, A2, B1, B2, C1, C2).  A1 - poziom "Ala ma kota, kot ma Alę", czyli poziom nudnych czytanek dla początkujących. Możesz się przedstawić i porozumiewać się w prosty sposób typu "nazywam się X, mieszkam w Y, lubię Z".  A2 - poziom zaawansowanego początkującego. Czyli coś już umiesz, masz jakąś bazę, jednak widzisz dużą różnicę między językiem z materiałów edukacyjnych (np. czytanki dla początkujących, spowolnione słuchanki), a tym prawdziwym językiem, który wydaje się mieć zbyt wiele trudnych słów i skomplikowanych konstrukcji gramatycznych. Coś możesz powiedzieć, ale jeśli wyjdziesz poza sferę komfortu, to zacznie się dukanie. B1 - tu już jest ten poziom, gdzie już zaczyna coś klikać. Nie potrzebujesz już specjalnych czytanek dla początkujących, bo na tym poziomie rozumiesz już wiele tekstów dla native'ów. Również jesteś w stanie słuchać materiały przeznaczone dla native'ów i przynajmniej częściowo je roz...

powtórki - niekonieczne?

Przy nauce języków wiele ludzi zbytnio szaleje z potworkami. To znaczy z powtórkami, ale z potworkami fajnie brzmi. W każdym razie... o ile uważam, że powtórki spełniają swoją rolę, to jednak dużo osób robi to nieumiejętnie oraz traci zbyt dużo czasu na te powtórki nie idąc dalej. Kurczę, na razie to taki szkic posta, bo chcę tu wyrazić w zasadzie dwie myśli: - olać powtórki, po prostu dużo kontaktu z językiem - powtarzanie coś i pamięciówka się przydaje Jak widać są to przeciwstawne myśli. Moja krytyka powtórek bierze się po części z tego, że dużo osób traci masę czasu na powtarzanie słów, które próbują wkuć. Jeśli ktoś całymi dniami tylko powtarza słowa, to coś nie halo. Język powinien być aktywnym doświadczeniem żywego kontaktu z językiem. Poza tym o ile nie jestem przeciwnikiem tworzenia listy słów, bo czasem to się przydaje (np. przy nauce słownictwa tematycznego typu "wszystkie przedmioty, jakie można znaleźć w kuchni"), jednak ogólnie uważam, że najczęściej takie powtó...